|
Co można zrobić z kartonu, papieru i taśmy klejącej? Jak się okazuje sporo ;) Moim hobby jest budowa domków i autobusów z kartonu, choć teraz już raczej z braku czasu robię to bardzo rzadko. Nie wzorowałem się na nikim, nie korzystam też z żadnych "gotowych modeli" tylko sam wszystko opracowuję, przygotowuje i sklejam. Stan dzisiejszy i plany na przyszłość UWAGA: Na tej stronie są nieaktywne zdjęcia, jest to spowodowane przenoszeniem galerii i stopniowym dodawaniem zdjęć. Stan aktualny można zobaczyć bezpośrednio oglądając galerię. Początki Zaczęło sie "niewinnie" od zrobienia domku w pudełku po butach w III kl szkoły podstawowej, jeszcze dość niedokładnie, nieudolnie. Zrobiłem jeszcze jeden taki domek w pudełku kartonowym po cukierkach ze schodami i piętrem, ściany były "tapetowane" i była to dla mnie świetna zabawa. "Przełom" nastąpił w wakacje, gdy mając dużo kartonów, spostrzegłem się, że przecież nie trzeba być "ograniczanym" przez kształt i rozmiar pudełka, ale może warto wyciąć płyty kartonowe, posklejać je i móc utworzyć dowolną bryłę. Jak się okazało - udało się :). Co prawda nieestetyczne były to budowle na początku, ale dla małego dziecka frajda była zabawa w kartonowym bloku o wielkiej liczbie pomieszczeń. Nie mogąc tworzyć dużych budowli w swoim pokoju, "zmniejszyłem" rozmiar pomieszczeń do 5 cm wysokości (tamten blok miał 15) i rozwijałem pomału, stopniowo moje domki czyniąc je coraz ładniejszymi. W mieszkaniu Mieszkając we Włocławku na Toruńskiej 91 obserwowałem budowę bloków 93, 89B, 89A, 89 i bardzo spodobał mi sie ich projekt i układ. Z kartonu chciałem stworzyć coś podobnego. Było to pół bloku, gdyż na więcej nie było miejsca na półce. Miał on wymiary: 10 cm głębokości, pomieszczenia 5 cm wysokości, długość bloku ok 75 cm i wysokość (5 kondygnacji, piwnica i dach) - ok 35 cm. Dostęp był, jak w pierwszej budowli z płyt kartonowych z boku, ale ze względu na sporą wysokość w stosunku do głębokości blok był bardzo niestabilny, także skrzywił się troszkę podczas budowy. Ale i tak wyglądał dość estetycznie. Budowany był w V klasie. Nie zachował się do tej pory, są tylko zdjęcia z czasów budowy 3 klatki.
Widać dostęp do pomieszczeń z tyłu.
Blok od strony frontu. Duży blok Chyba było mi mało. Wadą przedstawionego bloku jest nieodzwierciedlenie układu pomieszczeń, brak klatek schodowych, tylko pokój, łazienka i kuchnia. Także przecież blok miał różne okna, a ja w tamtym tak je ujednoliciłem. W styczniu 1998 powstał projekt budowy potężnego bloku (jak go znajdę to zeskanuję). Jego ogrom przerażał mnie samego, posklejane 3 kartki A4 samego projektu no i liczby... np 54 płyty "A"... Było to coś niebywałego robić w takich ilościach dla mnie. Ale z ciekawością i wielkim zapałem zabrałem sie do pracy. Pierwszy poziom - parter - 3 klatki, 7 mieszkań (2 + 2 + 3) była to połówka bloku, rozmiary: (maksymalne, gdyż blok ma dużo załamań) 27,5 cm szerokości, wysokość piętra 5 cm, całego bloku (bez piwnic, piwnica dorobiona później) - 28 cm, długość - 85 cm. Ilość okien na jednej kondygnacji - 43, cały blok - 210. Blok budowany był do 26 maja 1998 - na bloku jest karteczka z informacją o dacie ukończenia budowy 4 piętra, reszta dorabiana była później. Blok w zasadzie nie zmienionym stanie zachował się do dziś, niewielkie uszkodzenia tylko piętra podczas burzliwej przeprowadzki zostały naprawione. Gorzej jest z parterem, a raczej z podłoga parteru. Podłoga składa się z wielu małych płytek połączonych papierowymi złączkami. Warto tu dodać, że blok został zbudowany z cienkiego kartonu, taki karton pochodzi np z okładek od bloków rysunkowych i technicznych. jak sie okazuje - materiał jest łatwy do obróbki, ale dość wiotki i stąd problemy z parterem bloku. Zwykła tektura z pudełek kartonowych jest trudna w obróbce, posiada grubość, której istnienia nie można pominąć, ale jest twarda i wytrzymała. Blok ten aktualnie wymaga remontu, gdyż połączenia pomiędzy płytami na parterze przestają pomału pełnić swoją rolę.
Blok od strony balkonów
Blok od strony klatek schodowych.
Blok od strony klatek schodowych.
Zbliżenie na ścianę balkonową
Zbliżenie na balkon. Ulica Jeszcze przed przeprowadzką, mając wiele już budowli, chciałem "zespolić je" w jakąś całość, zrobić "połączenia" pomiędzy nimi. zbudować niby miasto. Początki były nieudolne i musiałem raczej polegać na swojej wyobraźni by widzieć miasto. Coś konkretniejszego, choć z wieloma wadami i niedociągnięciami budowałem jako dom o płaskim dachu, o wyższym piętrze (10 cm) i dużej powierzchni i wymiarach tak by pasował idealnie do półki nad biurkiem. Na dachu jego była niby-ulica, gdyż dostęp musiał być do pomieszczeń, były też pierwsze oświetlenie - 3 diody żółte i jedna zielona, a latarniami były plastikowe słomki ;) Mimo iż nieukończona i nie za bardzo była to budowla to efekt był świetny: cały pokój stworzył charakterystyczny klimat przez te "latarnie uliczne". Po przeprowadzce, podjąłem decyzje o budowie czegoś podobnego, ale z naciskiem na likwidację wad tamtego rozwiązania: przede wszystkim stała ulica, a dostęp minimalny do pomieszczeń pod nią, jeszcze projekt stworzenia torów i kolejki spowodował że pod ulica był dworzec PKP a nad nią ulica no i ... właśnie kilka kamieniczek, w celu stworzenia "klimatu". Ulica kończyła się i zaczynała w "przepaści" ;) Pojazdy Po ulicy jeździły pojazdy i były to rzecz jasna - małe samochodziki - ulica o 5 cm szerokości pasa nie mogla nic dużego pomieścić. Dojeżdżając codziennie PKS'ami naszła mnie myśl - a może zrobić autobus? Tym bardziej, ze bardzo polubiłem autobusy. Była to trudność związana z tym, że autobus musi mieć ruchome części - przynajmniej koła, co nie jest takie łatwe do wykonania. Ale powstały. Pierwsza seria 3 autobusów: 15x5x5 cm który miał imitować autosana H9-21 (ogórka), 20x5x5 który miał imitować bardzo lubianego przeze mnie autosana H10-11 i przegubowy (2 części) - 10x5x5 i 15x5x5. Nadwozie robiłem w sposób podobny do domków - konstrukcja to płyty kartonowe, szyby - dość trudna technika połączenia taśmy klejącej z dwóch stron tak by nie "pomarszczyła się", zewnętrze - papier, wnętrze - papier. Siedzenia były prostą konstrukcją papierową, podłoga - pomalowane na czarno, koła - wycięte z kartonu, osią była zapałka. Mocowaniem do osi był "rulonik" papieru przyklejony do nadwozia. Jak się okazało kilka dni później - taki rulonik za szybko przeciera się, tzn klej używany do przyklejenia go do nadwozia jest zbyt szorstki. Zastosowałem wówczas wikol - klej do drewna i jak się okazało, osie były prawie wieczne ;) Autobusów zaczęło przybywać, "parkowały" na parapecie - podjąłem decyzję o budowie na parapecie "dworca PKS" wraz z ulicą i parkingiem. Powstał zatem kolejny fragment ulicy. Pomiędzy dworcem PKS a "miastem" autobusy "jeździły na niby" gdyż nie było połączenia drogą. Wybudowałem je później, pozakręcane i dość skomplikowane, przeplatające się z przyszłymi torami. Później powstał kolejny fragment ulicy - dzięki nowej półce - powstał ciąg dalszy kamienic i kościół (zdjęcia). W konstrukcji autobusów nastąpił przełom - szyba stała się integralną częścią ściany zewnętrznej i dzięki temu autobus zaczął "błyszczeć" i nie było tak widać ze zbudowany został z kartonu. Także nastąpiła zmiana konstrukcji autobusów i wierniejsze oddanie siedzeń, podłogi i kształtów (np ogórek, ogórek został poza tym zwiększony do 17,5x5x5), stare autobusy zostały stopniowo zastępowane nowymi które wierniej miały odzwierciedlać rzeczywistość. Tylko dach pozostawiał sporo do życzenia bo była to zwykła "klapka" tylko oklejona.
Miasto w początkowym okresie powstawania, widać budowę autobusów pierwszej generacji, jeszcze mało podobnych do prawdziwych Pomału teraźniejszość Nagły rozwój autobusów spowodował, że na koniec 2001 roku miałem ponad 30 autobusów. W następnym roku wziąłem się za rozwój miasta. Powstał wtedy projekt trójkątnego, wysokiego na 12 pięter budynku - "hotelu" opartego o narożnik pokoju, na skraju jezdni. Wcześniej powstała tylko jedna kondygnacja - piwnica, która miała znaczenie raczej konstrukcyjne. Także ulica - okazało się, że 10 cm to za mało, by minęły się dwa autobusy, każdy o szerokości 5 cm. To połączenie pomiędzy miastem nad biurkiem a parapetem miało też swoje wady - i to był pierwszy odcinek jezdni przebudowany - łagodne zakręty, łagodne wzniesienia i szersza jezdnia
Widać dworzec PKS, na nim nowsze już autobusy, wyżej nowy zjazd i nad nim w narożniku - budowę hotelu Kończąc zjazd na górze (na dole widać delikatne przejście) wyszło bardzo toporne połączenie jezdni 10 cm z 12,5 cm. Także poszerzanie jezdni wymagałoby wówczas rozcinania połowy dworca i przebudowy całego budynku z powodu lamp, które nagle znalazły się "na drodze". Wtedy powstał nowy dworzec, miał być lekki, z dostępem, "przeszklony". "Wstawianie szyb" nie zostało do tej pory zakończone :/ zapewne bardziej z lenistwa niż trudności, ale jest to obecny dworzec, powstała także nowa rozdzielnia elektryczna (świateł było ponad 50). Za jednym zamachem wymieniłem też jezdnię przy kościele. Następna rzeczą, budowaną w klasie maturalnej był nowy dworzec PKS. Budynek miał pomieścić wszystkie autobusy, gdyż te na parapecie niszczyły się bardzo przez słońce. Stan dzisiejszy i plany na przyszłość Przebywając w domu wyłącznie w wakacje i zajmując się komputerem rozwój miasteczka można powiedzieć że ustał. Przed moim pójściem na studia mój pokój miał remont - trzeba było pierwszy raz wynieść miasteczko w całości. Była to trudna operacja, wymagała rozcięcia jezdni i instalacji. Niestety zawieruchy remontowe zepsuły połowę instalacji elektrycznej, głównie na dworcu PKS. Pod koniec tamtych wakacji wykonałem jeszcze remont elewacji kościółka, co widać na zdjęciach, a jakiś czas później - remont jezdni na półce (umieszczę zdjęcia) ale nie został ukończony. Można by powiedzieć, że miasteczko niszczeje, ale miałem też i mam w zanadrzu wiele innych pomysłów: zainteresowanie kolejnictwem spowodowało że bardzo chciałem zrobić tory i pociąg, nie musi na razie jeździć o własnym napędzie, wystarczy mi jak nie wykolei się na zwrotnicy własnej konstrukcji, której też jeszcze niestety nie udało mi się dobrze skonstruować :( . Innym kierunkiem rozwoju mojego hobby jest zastosowanie nowego materiału - gipsu modelarskiego, tak by budowlę "odlać" po kawałku. Rzuciłem się na "głęboką wodę", gdyż chcę z gipsu pobudować katedrę ze sklepieniami różnymi i jak na razie myślę że nie ma się czym pochwalić ;) Jest to bardzo żmudna praca, o wiele bardziej dokładna niż kartonowa i o wiele bardziej frustrująca, gdy mimo równych i dokładnych form, budowla gipsowa krzywi się i nie ma za bardzo jak jej naprawić. Ale będę się rozwijał :)
Żeby obejrzeć stan aktualny moich domków przejdź do galerii zdjęć | |
|
© Damian Wilczyński 2007
| |